Pinta Wrocławul. Podwale 83, 50-449 Wrocław

W ostatnich miesiącach na sile przybiera trend piwiarni firmowych, czyli takich, w których możemy znaleźć (prawie) wyłącznie trunki wytworzone przez jednego producenta. Właśnie takie miejsce pojawiło się ostatnio na mapie Dolnego Śląska.

Pinta nie jest oczywiście pierwszym browarem, który decyduje się na firmowy lokal, ani w Polsce, ani na świecie. Piwiarnia Żywiecka znajdująca się przy browarze w Żywcu może się pochwalić ponad stuletnią historią! Na świecie natomiast puby tego typu to właściwie standard - mogą pochwalić się nimi m. in. Mikkeller czy BrewDog. Teraz do tego zacnego grona dołącza też Pinta - jeden z najstarszych browarów kraftowych w naszym kraju, który od 2011 roku tworzy piwa obejmujące pełną gamę klasyków gatunku: od lekkich lagerów, piw pszenicznych i sesyjnych, aż po stouty i podwójne IPA. Dodatkowo trafiają się też piwa specjalne i sezonowe, niektóre warzone na potrzeby różnych eventów. Jednym z takich wydarzeń było otwarcie nowego lokalu Pinty we Wrocławiu. I teraz ich wszystkich będzie można spróbować w jednym miejscu!

Lokalizacja Pinty to jeden z najnowszych i najbardziej rozpoznawalnych kompleksów biurowo-usługowych w mieście. Niewątpliwą jego zaletą jest obszerny, zielony i zadbany dziedziniec, oddzielony od zgiełku ulicy wysokimi murami OVO. Dzięki temu, pomimo tego, że znajdujemy się w ścisłym centrum, możemy posiedzieć na świeżym powietrzu unikając miejskiego zgiełku. Latem Pinta dba o to, żeby można było wygodnie korzystać z dziedzińca, udostępniając wygodne leżaki. Dodatkowym atutem jest to, że dziedziniec jest współdzielony z kilkoma modnymi knajpami. Więc jeśli zgłodniejemy, wystarczy zrobić kilka kroków, żeby skorzystać z ich oferty. Oczywiście w firmowym lokalu Pinty poza piwnym menu w karcie znajdują się również apetyczne dania i przekąski.

Po wejściu do Pinty wita surowe, industrialne, wręcz ascetyczne wnętrze. Ściany z pociętych kontenerów, podłoga z betonu, a na niej rozrysowane strzałki i linie, niczym w hali produkcyjnej, po której co chwilę pędzą wózki widłowe. Miejsc do siedzenia jest całkiem sporo, bo około 100, ale większość z nich to twarde krzesła, przypominające design lat 80. Pinta Wrocław z pewnością przypadnie do gustu zwolennikom industrialnej postapokalipsy ;)

Na wyróżnienie w lokalu zasługuje liczba kranów. Jest ich aż 22, z czego zdecydowana większość jest w ciągłym użyciu. Piwa obejmują pełen repertuar Pinty, jednak pewnym mankamentem jest to, że tablica nad barem podaje tylko nazwy i ceny piw. Dla osób, które nie są na bieżąco z aktualną ofertą browaru oznacza to konieczność dopytywania się obsługi o każde piwo po kolei (co może być jedną z przyczyn ustawiających się do baru kolejek).

Mimo, że wrocławska Pinta nie aspiruje do miana restauracji typu fine dining, jednak jedzenie jest tu całkiem przyzwoite, a sposób jego przyrządzenia i podania zachęca do jedzenia. Wybór obejmujący zarówno przekąski, jak i drugie dania sprawi, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie od dziś wiadomo, że piwo zaostrza apetyt ;) Jedzenie nie jest podawane do stolików, ale zamawiając przy barze dostajemy krążek, który zawibruje kiedy posiłek będzie gotowy do odbioru. Na uwagę zasługuje deser z lodów rzemieślniczych, galaretki piwnej i orzechów.

Jak wypada Pinta na tle wrocławskiej konkurencji? Na wyróżnienie zasługuje duża ilość kranów i bardzo szeroki wybór piw, podwórko i oferta gastronomiczna, a także wystrój obok którego nie można przejść obojętnie. Cieszy też, że Pinta chociaż mieści się w ścisłym centrum miasta, to jednak jest nieco na uboczu, w rejonie, gdzie do tej pory brakowało miejsca dla wielbicieli dobrego piwa.

29 kwietnia 2019 Birofilia.org