Po co małże w browarze?

Z Gabrielą Płonką, Specjalistą ds. Ochrony Środowiska, która między innymi opiekuje się żywieckimi małżami rozmawiamy o tym dlaczego browar zatrudnia do kontroli wody nie tylko maszyny, ale także żywe organizmy.

Małże w browarze? Ale jak to? Po co?

W browarze „pracuje” 8 małży, ich etat trwa 3 miesiące, a potem wracają do akwenów, z których zostały odłowione, a ich miejsce zajmują nowe osobniki. Małże mieszkają w specjalnym zbiorniku, przez który przepływa tzw. woda surowa, pobierana bezpośrednio z ujęcia, zanim trafi w ogóle do naszej stacji uzdatniania. Każdy małż ma przymocowany do muszli magnetyczny czujnik, który rejestruje otwarcie muszli i cykle aktywności poszczególnych osobników, a wyniki wyświetlają się na ekranie nad zbiornikiem oraz w głównej sterowni. Gdyby w reakcjach małży pojawiły się jakieś nieprawidłowości uruchomiony zostanie alarm świetlny i dźwiękowy.

symbio_małż_browar_żywiec.jpg

Jakie to są małże? Co się z nimi dzieje przed i po pracy?

Nasze małże to skójka zaostrzona. Jest to gatunek powszechnie występujący w polskich jeziorach, stamtąd jest poławiany przez firmę obsługującą system, małże przechodzą aklimatyzację, potem trafiają do nas na swoją zmianę, po pracy wracają do domu, czyli są wypuszczane w tym samym miejscu, skąd zostały pozyskane.

Elementem, który musimy małżom zapewnić jest tlen w wodzie, by mogły oddychać. Jest on naturalnie zawarty w wodzie i tylko w wyjątkowych sytuacjach woda jest dodatkowo dotleniana.

Jakiego „stanowiska pracy” wymagają? Jak wygląda dzień z życia małży z browaru?

Dzień z życia małży jest nudny i przebiega w ciemności. Źle wpływają na nie wszelkie gwałtowne zmiany środowiskowe - temperatura, intensywne światło, hałas, czy drgania - dlatego pomieszczenie, w którym się znajdują, jest oddalone od innych elementów stacji, a one same przebywają w zamkniętym, ciemnym pojemniku. W naturze żyją one w mule na dnie jezior, więc brak światła jest dla nich naturalny. Z naszej strony musimy zapewnić małżom jedynie odpowiednie warunki bytowe - natlenienie i temperaturę wody. Wiadomo, że zmienia się ona w czasie roku, jednak musimy dbać, by znajdowała się w optymalnym dla małży przedziale - u nas to 14 stopni, ale dopuszczalne jest przesunięcie o kilka stopni zarówno w górę jak i w dół. Drugim elementem, który musimy małżom zapewnić jest tlen w wodzie, by mogły oddychać. Minimum to 4 mg/l, ale jest on naturalnie zawarty w wodzie i tylko w wyjątkowych sytuacjach woda wymaga zewnętrznego dotleniana.

Dlaczego akurat małże?

W biomonitoringu można wykorzystywać różne organizmy żywe - glony, rozwielitki, małże, a nawet ryby. Jednak im bardziej skomplikowany organizm, tym trudniej jest  interpretować jego zachowania. W wypadku małży jest to proste - system jest w pełni zautomatyzowany, bezobsługowy, a za interpretację zachowań odpowiadają odpowiednio opracowane algorytmy. A jednocześnie małże są bardzo wrażliwe na zmiany zachodzące w środowisku ich życia. Każdego dnia pracownik zagląda do małży, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Ponadto na co możemy śledzić ich życie na jednym z ekranów w sterowni.

W ubiegłym roku lato było bardzo gorące i suche, w pewnym momencie woda z Leśnianki okazała się dla małży za ciepła.

Jak pracują małże?

Małże filtrują wodę swoimi syfonami, robią to także w naturalnym środowisku, jest to ich podstawowa czynność życiowa związana z pozyskiwaniem pokarmu, jednocześnie są to organizmy bardzo wrażliwe na wszelakie zanieczyszczenia chemiczne wody.

A gdyby coś było nie tak?

Małże mają swój naturalny cykl aktywności, na zmianę otwierają się i zamykają - ich biorytm analizuje algorytm pracujący online. Aby wywołać alarm muszą nastąpić bardzo szczególne warunki - co najmniej 6 z 8 małży musi zamknąć się jednocześnie.

Wówczas odcinamy dopływ wody do stacji. Od czasu kilkuletniego użytkowania systemu biomonitoringu wystąpiło jedno zdarzenie alarmowe, które uruchomiło procedurę zatrzymania awaryjnego. Po wykonaniu dodatkowych badań okazało się, że nie ma podstaw do wstrzymywania ujmowania wody. Niestety organizmy rządzą się własnymi prawami, reagują bowiem na różnorodne parametry, a my dopiero po ich weryfikacji jesteśmy w stanie określić czy stanowią one dla nas zagrożenie bezpieczeństwa jakości piwa. 

System oprócz alarmu ma także zaprogramowany stan podwyższonego ryzyka, który oznacza, że należy dokładniej przyjrzeć się małżom i ich warunkom życia, przeanalizować biorytmy- w ubiegłym roku lato było bardzo gorące i suche, w pewnym momencie woda z Leśnianki okazała się dla małży za ciepła, jednak ich zachowanie wówczas choć było nietypowe, to nie wykazywało symptomów alarmowych

leśnianka.jpg

Jak ma się to elektornicznych systemów kontroli jakości czy badań laboratoryjnych?

Małże, czyli tzw. biomonitoring, to system wstępnej oceny jakości wody, oczywiście oprócz tego badamy w sposób ciągły parametry fizykochemiczne wody takie jak temperatura, odczyn, przewodność, mętność, ale takie dane nie zawsze są w stanie ujawnić, że w wodzie pojawiły się toksyny. Prowadzimy również okresowo obligatoryjne badania laboratoryjne chemiczne i biologiczne, małże natomiast działają w sposób ciągły i mogą ostrzegać o pojawieniu się zagrożenia natychmiast. To dodatkowy stopień zabezpieczeń - woda z ujęcia jest przecież potem używana do produkcji, stanowi podstawowy składnik piwa, spożywają ją później klienci, więc kontrolujemy ją jak tylko możemy, także takimi dodatkowymi systemami, żeby mieć pewność, że jest czysta i dobrej jakości.

Dziękujemy za rozmowę!

 

Fotografie małż - PROTE Technologie dla Środowiska. Fotografie Leśnianki ze zbiorów Muzeum Browaru w Żywcu.

17 lutego 2016 Birofilia.org