Stulecie amerykańskiej prohibicji

Zbliża się setna rocznica wprowadzenia prohibicji na terenie Stanów Zjednoczonych. Słynna 18. poprawka do Konstytucji została przegłosowana 16 stycznia 1920 roku, a zakaz obejmował produkowanie, sprzedaż i transport wszelkiego rodzaju alkoholi.

Obecnie, kiedy wolność osobista jest wręcz synonimem Ameryki, taka sytuacja wydaje się szokująca. Kiedy jednak przyjrzymy się historii poprzedzającej okres prohibicji okaże się, że już zdecydowanie wcześniej Amerykanie zaczęli zwracać się ku wstrzemięźliwości alkoholowej. Kampania na rzecz całkowitej prohibicji rozpoczęła się w 1826 roku, kiedy to powstało Amerykańskie Stowarzyszenie Popierania Trzeźwości, które w kolejnych latach przekształciło się w Amerykańską Unię Trzeźwości. Aktywiści zdołali przeforsować prohibicję na terenie Maine oraz Kansas, a początkowe sukcesy zakazu skłoniły mieszkańców innych stanów do przyłączenia się do ruchu.

Głównymi hasłami głoszonymi przez Unię Trzeźwości było zadbanie o stan zdrowia współobywateli, walka z szerzącym się alkoholizmem oraz przemocą domową. Były to bardzo nośne postulaty, z którymi nie sposób było polemizować. Nic dziwnego zatem, że w momencie największej popularności do Unii należało ponad 1,5 miliona osób. Ludzie gromadzili się licznie na wiecach i publicznie składali deklaracje o wstrzymaniu się od spożywania mocnych alkoholi.

Początkowo wiara w skuteczność prohibicji była tak duża, że niektóre miasta w USA postanowiły sprzedać należące do nich budynki więzienne.

Takie niezwykłe, jak na współczesne standardy, zachowanie miało swoje solidne uzasadnienie w zmianach politycznych, gospodarczych i społecznych początku XX wieku. Choć problem alkoholowy stawał się wtedy coraz bardziej widoczny, to zupełnie inny czynnik okazał się decydujący: wprowadzenie prohibicji przypieczętowała I Wojna Światowa. Już w trakcie jej trwania wprowadzono częściowy zakaz produkcji alkoholu, uzasadniając go dbaniem o morale żołnierzy. Był to trudny czas również dla piwoszy, ponieważ ograniczono działalność browarów. Browarnicy nie mogli wykorzystywać zboża do produkcji piwa - cenne nasiona miały trafiać do młynów i być przeznaczone do produkcji żywności na potrzeby wysiłku wojennego. Wykorzystywanie ich w piwowarstwie wydawało się niemoralne, gdy duża część ludności żyła na granicy ubóstwa.

I Wojna Światowa spowodowała również napływ ogromnej liczby imigrantów z Europy, którzy uciekając przed wojną i jej skutkami ekonomicznymi, przypływali do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia, bezpieczeństwa i pracy. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości nie było łatwe, dlatego często sięgali oni po kieliszek i socjalizowali się w powstających jak grzyby po deszczu saloonach. W ten sposób stały się one miejscem spotkań dużej liczby potencjalnych wyborców, czego nie omieszkali wykorzystywać lokalni politycy. W walce o głosy wybierali niekoniecznie legalne metody, m.in. przekupstwo, a korupcja szerzyła się na wielką skalę. Problem przybrał takie rozmiary, że aby mu przeciwdziałać powstała Liga Antybarowa. To stowarzyszenie domagało się zamknięcia saloonów i ukrócenia korupcji, ale przede wszystkim dążyło do wprowadzenia całkowitej prohibicji na terenie kraju. Ostatecznie oddolne ruchy społeczne, Unia Trzeźwości i Liga Antybarowa, w 1920 roku osiągnęły swój cel i prohibicja stała się faktem.

Niezbyt chlubny efekt wprowadzenia 18. poprawki do Konstytucji to pojawienie się gangsterów pokroju Ala Capone’a. Zakaz sprzedaż alkoholu zabił legalną, zdrową konkurencję pomiędzy firmami. Na jej miejscu pojawili się mafiozi i gangi.

Początkowo wiara w skuteczność prohibicji była tak duża, że niektóre miasta w USA postanowiły sprzedać należące do nich budynki więzienne. Tamtejsze władze wyszły z założenia, że większość przestępstw popełniają osoby będące pod wpływem alkoholu. Skoro zatem przyczyna przestępstw została wyeliminowana, można liczyć na spadek liczby kryminalistów. Jakże się mylili! Po 12 latach od wprowadzenia prohibicji liczba osób odsiadujących wyroki w Stanach Zjednoczonych wzrosła aż o 366%. Zatem przestępczość zamiast maleć po prowadzeniu prohibicji zaczęła rosnąć, dodatkowo przyjmując zupełnie dotąd nieznaną formę przestępczości zorganizowanej.

Niezbyt chlubny efekt wprowadzenia 18. poprawki do Konstytucji to właśnie pojawienie się gangsterów pokroju Ala Capone’a. Zakaz sprzedaż alkoholu zabił legalną, zdrową konkurencję pomiędzy firmami. Na jej miejscu pojawili się mafiozi i gangi. Wybuchały regularne wojny o wpływy na czarnym rynku, ginęli zarówno gangsterzy jak i postronni świadkowie. Szacuje się, że w latach 20. XX wieku współczynnik liczby zabójstw w Stanach Zjednoczonych wzrósł o 78% właśnie ze względu na przemoc związaną z pojawieniem się przestępczości zorganizowanej.

Jednak nie wszystkie osoby starające się zarobić na prohibicji zeszły do podziemia. Część postanowiła zarobić na zakazie w sposób całkowicie legalny i niezwiązany z użyciem przemocy.

Niektórzy biznesmeni wpadli na genialny pomysł: skoro na terenie Stanów sprzedaż alkoholu jest nielegalna, róbmy to na wodach miedzynarodowych! W ten oto sposób powstała współczesna forma turystyki, jaką są rejsy statkami wycieczkowymi.

W latach 20. XX wieku pomysł na rejsy był bardzo prosty: grupa bogatych klientów spragnionych napojów procentowych wypływała w morze bez konkretnego celu, a kiedy statek przestawał być objęty amerykańskim prawem, mogli oni do woli kupować i konsumować alkohol. Współcześnie do prostego pomysłu picia drinków na morzu dodano jedynie wymówkę w postaci ciekawej trasy i uzyskano przepis na dochodowy biznes ;)

Rejsy wycieczkowe to nie jedyny wynalazek ery prohibicji. Wspomniane drinki serwowane na pokładach i w nielegalnych barach także powstały w wyniku wprowadzenia 18. poprawki do amerykańskiej Konstytucji. Jak to możliwe? Zamknięcie destylarni i browarów zaowocowało wzrostem domowej produkcji bimbru. Handlowano nim na czarnym rynku, ale jego jakość pozostawiała wiele do życzenia. Parszywy smak starano się maskować dodając do alkoholu różnego rodzaju soki i syropy, co w efekcie doprowadziło do powstania sztuki barmańskiej.

Kolejnym oryginalnym pomysłem na obejście zakazu sprzedaży były miejsca nazywane The Blind Pig. Były to przydrożne spelunki, w których na wystawie pokazywano zwierzę, najczęściej właśnie świnię. Osoby, które wchodziły do pubu uiszczały opłatę za możliwość obejrzenia świni, co łączyło się z otrzymaniem “bezpłatnego” drinka. Oczywiście klienci mogli wchodzić i płacić wielokrotnie, za każdym razem otrzymując płynny prezent. Właściciele takich miejsc nadal musieli się liczyć z nalotami policji i możliwością otrzymania grzywny lub nawet aresztu, ale taka sprzedaż była w zasadzie na granicy legalności.

Całkowicie legalnie na prohibicji zaczęli natomiast zarabiać przedstawiciele zupełnie innych branż gospodarki. I to całkiem niespodziewanych! To właśnie wtedy przemysł cukierniczy na terenie Stanów Zjednoczonych odnotował olbrzymi wzrost produkcji. Każdy, kto kiedykolwiek próbował zerwać z nałogiem wie, jak łatwo jest wpaść z jednego przyzwyczajenia w kolejne. Osoby porzucające alkohol zaczynały więcej jeść, a brak łatwego dostępu do ulubionego trunku zaowocował zwróceniem się w stronę słodyczy. Cukierki, które uznawane były za kobiecą słabość, stały się powszechne także w barach i pubach odwiedzanych głównie przez mężczyzn. Dzięki prohibicji słodycze stały się egalitarne, a ich spożywanie stało się społecznie akceptowalne również w odniesieniu do mężczyzn. Kto by się spodziewał, że zakaz sprzedaży alkoholu zaowocuje cukierkowym równouprawnieniem!

Skoro mowa o równouprawnieniu, koniecznie trzeba wspomnieć o jeszcze jednym nieoczekiwanym efekcie ubocznym prohibicji - spragnieni alkoholu ludzie łączyli się ponad podziałami w nielegalnych klubach serwujących równie nielegalne napoje. Co istotne, segregacja rasowa była wtedy na porządku dziennym, a w niektórych stanach była wręcz regulowana prawnie. Jednak dziwne czasy prohibicji sprawiły, że ludzie różnych ras spotykali się w tych samych miejscach i spędzali wspólnie czas słuchając niezwykle popularnych muzyków jazzowych. Stanowiło to zalążek późniejszej walki o zniesienie segregacji rasowej. I choć walka ta trwała jeszcze cztery dekady, to jej początek miał miejsce właśnie w zadymionych nielegalnych knajpach czasów prohibicji.

Zdecydowanie szybciej niż decyzję o jej wprowadzeniu podjęto w Stanach Zjednoczonych decyzję o wycofaniu się z prohibicji.

Po trzynastu latach zarówno obywatele jak i władze miały serdecznie dość zakazu. Eksperyment okazał się nieskuteczny, konsumpcja alkoholu nie spadła znacząco, za to bardzo wzrosła przestępczość. Do walki z panoszącymi się gangami trzeba było powołać nową agencję rządową: FBI.

Dodatkowo stale wybuchały kolejne skandale z udziałem polityków, którzy za nic mieli przepisy i swoje ulubione alkohole spożywali bez skrępowania na Kapitolu. Ostatecznie 5 grudnia 1933 roku wprowadzono 21. poprawkę do Konstytucji, która zniosła prohibicję w Stanach Zjednoczonych.

 

---
Fotografie: Biblioteka Kongresu (loc.gov)

10 stycznia 2019 Birofilia.org