Od amatora do zawodowca

Dominik Połeć - laureat nagrody publiczności podczas I Festiwalu Piwowarów Domowych opowiada nam o tym jak przekształca się pasję w sposób na życie, jakie to uczucie serwować w pubie swoje piwo po raz pierwszy oraz o życiu z piwem w roli głównej.

Czy jest Pan zawodowo związany z piwem?
Jeszcze nie, ale właśnie zaczynam być :) Z dwoma wspólnikami startujemy z własnym browarem rzemieślniczym. Właściwie to już wystartowaliśmy, bo w ostatni weekend mieliśmy w Warszawie premiery pierwszych piw. To dawny browar Kadyk z Działdowa, który się rozpadł po pierwszym roku działalności, a my weszliśmy we wcześniej istniejącą spółkę, Jest nas trójka - dwóch piwowarów domowych i jeden z większym doświadczeniem w piwowarstwie rzemieślniczym, który prowadził wcześniej ten browar. Właśnie prezentowaliśmy pierwsze piwa w ubiegły czwartek, piątek i sobotę, taką mieliśmy serię premier od razu na początek.

Zaczęliśmy w czwartek od premiery w Piwnej Sprawie na Bielanach. Tam prezentowaliśmy dwa piwa - New England Pale Ale i Coffee Stouta. Następnie drugiego dnia premier gościliśmy w Craft Beer Muranów, gdzie prezentowaliśmy trzy piwa New England Ipę, Fruit Ale z owocami, American Ipę oraz dodatkowo podpięliśmy tego kawowego Stouta. No i trzeciego dnia premier mieliśmy American Wheat z trawą cytrynową i skórkami cytryny w Hoppiness na Chmielnej, było tam jeszcze serwowane danie specjalnie przygotowane do naszego piwa z jego dodatkiem. Mieliśmy trzy bardzo intensywne dni :) Generalnie wszystko się udało - to były udane trzy dni i dobry start, a teraz już przechodzimy do takich działań codziennych, czyli za kilka dni będziemy rozlewać nasze piwa do beczek i do butelek i już będą trafiać do regularnej sprzedaży w knajpach i sklepach piwnych. Nasz browar nazywa się Green Head, można nas znaleźć na Facebooku. Więc jak widać zaczynam działać zawodowo na tym rynku, ale na własną rękę.

A jak wyglądał ten zwrot w karierze i przejście na zawodowstwo?
Miałem nadzieję, że to się kiedyś uda i udało się dość szybko. Jestem bardzo zadowolony, że stawiamy już pierwsze kroki z własnym browarem. Mam nadzieję, że nam się powiedzie, bo to są dopiero początki :) Zaczęliśmy intensywnie, w sierpniu uwarzyliśmy 5 piw i teraz w ciągu 3 dni mieliśmy wszystkie premiery. Zaraz też będziemy rozpoczynać sprzedaż, kolejne warzenia, więc będziemy mieć dość dobre tempo. Taki start z przytupem można powiedzieć. Jest nas trójka w browarze, każdy z nas robi wszystko, pracujemy wspólnie.

A jak długo zajmuje się Pan piwowarstwem? Ile warek ma Pan na koncie?
Jeśli chodzi o czas to dosyć krótko warzę, bo moje pierwsze piwo powstało 2,5 roku temu. Zacząłem warzyć piwo w domu, potem wziąłem udział w Warszawskich Bitwach Piwnych. Gdy zaczynałem w nich udział to miałem może z 10 piw na swoim koncie. W zeszłym roku się na tym skupiłem i je wygrałem. Później w nagrodę miałem uwarzyć swoje piwo w browarze Hopium, więc zdobyłem pierwsze doświadczenia z warzeniem piwa w browarze i po raz pierwszy moje piwo było dostępne na rynku. Bardzo mi na tym zależało, żeby wygrać bitwy, właśnie ze względu na to warzenie i to, żeby piwo pojawiło się w sklepach, żeby sprawdzić jak własne piwo może się prezentować w sprzedaży. Wtedy nie do końca udało się osiągnąć efekt identyczny z jak z piwem domowym i zrozumiałem, że to nie jest takie proste przełożenie jeden do jednego, trzeba wziąć różne rzeczy pod uwagę. To piwo to też taki pierwszy mój duży sukces. A w międzyczasie robiłem też kurs na sędziego piwnego w PSPD i tak się złożyło, że chyba w przeciągu tygodnia zdałem ten egzamin i dostałem certyfikat jako sędzia oraz wygrałem Warszawskie Bitwy Piwne. W krótkim czasie udało mi się dużo osiągnąć. Finałowa warka z festiwalu to jest chyba moja 46. A od festiwalu nic nie warzyłem, a wygrałem tam między innymi Grain Father, czyli taki zaawansowany sprzęt do warzenia i jeszcze go nie przetestowałem, bo nie było kiedy. Od kiedy zająłem się browarem i mam dużą skalę do dyspozycji, to nie warzyłem już w domu. 

A jakie piwa Pan lubi pić?
Najbardziej lubię piwa z amerykańskimi chmielami, American Pale Ale, American IPA i Russian Imperial Stout to moje ulubione style. Taki żelazny zestaw - APA, IPA, RIS :D I takie też piwa najbardziej lubię warzyć, głównie amerykańskie klimaty…

Co myśli Pan o piwnej rewolucji? Różnorodności piwa na sklepowych półkach?
Śledzę od początku całą piwną rewolucję, bo interesowałem się piwem już wcześniej, nie tak, że dowiedziałem się o innych stylach dopiero jak zobaczyłem je w sklepach. Nawet jak jeszcze na rynku nie było wiele ciekawego, to ja szukałem innych smaków, czy to piw zagranicznych, czy polskich nowości, które się pojawiały. Miałem też taki etap, że zbierałem etykiety od piwa, chociaż to już teraz przeszłość. Ale generalnie to zawsze interesowałem się piwem. Także cieszę się, że mogę się tym teraz zajmować na co dzień. Teraz już może życie dosyć mocno kręci się wokół piwa i się z tego cieszę. Bardzo o tym marzyłem i udało się to osiągnąć w dość krótkim czasie.

No to koniec proszę opowiedzieć o swoim zwycięskim piwie podczas I Festiwalu Piwowarów Domowych.
Zwycięskie piwo zostało uwarzone specjalnie na Festiwal w stylu Sour Ale. To w ogóle pierwsze zakwaszane piwo jakie robiłem, dodawałem bakterii lactobacillus z probiotyku, chmieliłem chmielem Cascade w niezbyt dużej ilości i później dodawałem na etapie cichej fermentacji duże ilości pulpy z mango. Generalnie to piwo dość proste do wykonania, więc mam nadzieję, że uda się to w Browarze Zamkowym dobrze odtworzyć, chociaż tamta skala sprawia, że właściwie nic nie jest proste. Bardzo się cieszę, że będę mógł wziąć udział w całym procesie, przejechać się tam, poznać tamtejszego piwowara i razem coś stworzyć. Teraz się umawiam z Browarem Zamkowym w Cieszynie na warzenie tego zwycięskiego piwa. To będzie największa moja skala w dotychczasowej karierze. Już nie mogę się doczekać :)

18 października 2018 Birofilia.org